Uncategorized

Z cyklu fotografowie lat 90-tych: Michael Lavine (skąd wziął się grunge?) #16

Michael Lavine czyli w skrócie fotograf urodzony w San Francisco, mieszkający w Nowym Jorku, dokumentujący od lat 80-tych muzyczną scenę skateowo – punkową. Potrecista. Przyjaciel Kurta Cobaina z czasów kiedy jeszcze Nirvana nie była taka sławna. Przyjaźnił się z zespołami typu Sonic Youth czy Soundgarden i Mudhoney. Dokumentował erę „przedgrandżową”. Etap kiedy coś dopiero ruszało się, coś narastało przed wielkim wybuchem w Seattle. Tak naprawdę było to wtedy punkowe środowisko, które przekuwało się w stronę grunge – rocka. Fotografował w czerni i bieli życie na ulicach, w klubach. Dokumentował słabo jeszcze wtedy znane kapele. Wydał z tego materiału album (z tekstem Thurstona Moora) pod tytułem „Grunge”.

https://www.michaellavine.com/GRUNGE/1

Pracował i pracuje do dziś też studyjnie. Szczerze mówiąc mam problem z jednoznawczym określeniem jego stylu. Czasami zdjęcia są centralnie skadrowane i bardziej statyczne, a czasami liczy się uchwycenie momentu. W większości jednak widać, że osoby na zdjęciach raczej robią sobie co chcą niż mają wyznaczone zadania czy pozy. Dobrze czują się w tej sytuacji co świadczy też o relacjach samego Michaela z nimi i to przekłada się na efekt końcowy.

Generalnie zdjęcia „uliczne” jego autorstwa wolę bardziej. Są takie jakby fotografował przyjaciół, bez ustawek tylko przy okazji koncertu czy wypadu na piwko. Naturalne oświetlenie, więc w warunkach wieczornych dużo niedoświetleń, światła lamp ulicznych. Lubię ich surowość, ziarno, prawdziwość.

Obecnie fotograf portretuje współczesnych ludzi kina, muzyków i polityków. Są to bardzo dobre zdjęcia, ale już w zupełnie innym klimacie niż te w „przed-grandżowym” stylu.

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *