Uncategorized

RZECZYWISTOŚĆ? NIE, DZIĘKUJĘ.

Jako nastolatek zawsze miałem problemy ze stawianiem czoła rzeczywistości (teraz oczywiście jestem dorosły i nic mi z tego nie zostało). Wszytko zawsze przeżywałem dogłębnie, analizowałem, stresowałem się i takie tam. Dlatego moim zbawieniem od zawsze były filmy i muzyka. Dzięki nim mogłem zawsze gdzieś odpłynąć i się wyłączyć z obiegu. Muzycy, których słuchałem jako nastolatek zawsze mnie rozumieli i pisali teksty do mnie skierowane, a aktorzy grali poruszając moje wewnętrzne struny. Nałożenie słuchawek od walkmana i puszczenie jakiegoś pasującego kawałka, kiedy dopadała mnie totalna załamka wspominam ze wzruszeniem. Czytanie wywiadów z muzykami, analizowanie tekstów, oglądanie u kolegów na VHSie teledysków, krzepienie się dobrą muzyką, granie na perkusji, to trzymało mnie przy życiu. Filmy pochłaniałem garściami – chodziłem do kina (miałem wejścia, bo mama mojego przyjaciela była dyrektorką kina). Jarmusch, Bergman, Polański czy Bracia Coen byli na porządku dziennym. Oglądanie teatrów telewizji, czekanie do późna na jakiś film, to było coś, co mnie ekscytowało i otulało ciepłym kocykiem. Czasami autentycznie wydaje mi się, że to, że czułem ciarki podczas słuchania jakiegos kawałka czy po obejrzeniu jakiegoś filmu czułem się jakby reżyser przemówił właśnie do mnie, to odwiodło mnie od tego, żeby sie całkowicie pogrążyć w swojej nastoletniej melancholii.

Obecnie muzyka i filmy mają dla mnie również olbrzymia wartość. Z niektórymi zespołami nie rozstałem się do dzisiaj, poznałem też dużo nowych. Filmy nadal staram się regularnie oglądać i niektóre nadal potrafią we mnie wywołać te dawne uczucia. Hmmm, chyba nigdy nie pozbyłem się tej ucieczkowej natury. Tak czy inaczej, postanowiłem wrzucić tutaj listę filmów (nie zrażajcie się kiepską jakością trailerów, bo można to oglądnąć w lepszej jakości), które przypominają mi klimatem trochę tamte nastoletnie czasy, czasem po prostu luźno do nich nawiązują. Są też filmy, które dotyczą ludzi, którzy zawieszeni zostają w rzeczywistości w której się nie odnajdują. Ludzie przed życiowymi wyborami, ludzie nie wiedzący co dalej. Totallyconfused.

Imaginary heroes (2004) reż. Dan Harris

Świetny film w iście 90s-owym klimacie. Świetnie zagrany, świetnie poprowadzony. Są problemy rodzinne, motyw radzenia sobie ze śmiercią, dorastaniem, zagubieniem. Do tego obsada (Sigourney Weaver, Emile Hirsch i Jeff Daniels, Michelle Williams) zgrała się tutaj doskonale.

Powrót do Garden State (2004) reż. Zach Braff

Chłopak wraca w rodzinne strony na pogrzeb swojej matki. Stara się odnaleźć w nowej / starej rzeczywistości. Jest trochę zabawnie, trochę refleksyjnie i na pewno 90s-owo. Reżyserował go odtwórca głównej roli Zach Braff.

Igby goes down (2002) reż. Burr Steers

Film jeszcze z duchem lat 90-tych mimo, że o już 2002. Historia Igby’iego, który ucieka ze szkoły, ucieka przed życiem. Są nastoletnie rozterki, rodzinne rozterki i rozterki miłosne. Świetny Culkin (brat Macaulay’a) i moja miłość z czasów nastoletnich czyli Claire Danes. Oprócz tego w filmie: Susan Sarandon, Bill Pullman i świetny Jeff Goldblum.

Glory daze (1995) reż. Rich Wilkes

Mniej poważniejszy film o dojrzewaniu, o stawaniu przed wyborami życiowymi, o przyjaźni i rozterkach życiowych. Klimat 90s-ów aż kipi. A to wszystko przy dźwiękach NOFX, Mudhoney i Bad Religion. Młody Ben Affleck.

Chasing Amy (1997) reż. Kevin Smith

Tak, to film tego Kevina Smitha od “Sprzedawców” i tak, nie ma ich w zestawieniu. Lubię w Pogoni za Amy, ma wszystko co lubię: rozterki miłosne, rozterki przyjacielskie, no i klimat. Must see dla fanów 90sów.

Brick (2005) reż. Rian Johnson

Jak wyjęty z klimatu lat 90-tych film w którym mamy intrygę, liceum, tajemnicę. Film ogląda się świetnie i ma to coś co powoduje, ze dajesz się wciągnąć. Joseph Gordon-Levitt jest tutaj naprawdę świetny tak jak i cały klimat filmu. Ja pokochałem!

Boys (1996) reż. Stacey Cochran

Uwielbiam Winone Ryder i Lukasa Haasa. Jest tajemnica, jest nastoletnia miłość. Jako nastolatek widziałem ten film i marzyłem o takim zakochaniu.

Adventureland (2009) reż. Greg Mottola

Może dużo ludzi powie – serio? No, ja lubię ten film. Mimo, że nie przepadam ani za Stewart ani za Eisenbergiem ani za takim typowym amerykańskim klimatem nastolatkowym, to jakoś do mnie trafia ten film. Ma fajny klimat no i jest tam motyw wchodzenia w dorosłość, pierwszych rozterek damsko męskich i przyjaźni. No i muzyka – Velvet Underground, The Replacements, Husker Du. Lubię.

Pump up the volume (1990) reż. Allan Moyle

To dopiero 90s-owy film! Wystarczy popatrzeć na tą młodzież, klimat szkoły – coś pięknego. Mamy nieśmiałego bohatera, mamy napięcie damsko męskie, mamy bunt. Duo Christian Slater i Samantha Mathis, która w tym filmie powodowała u mnie przyspieszone bicie serca, to jedna z moich ulubionych par filmowych

Rushomre (1998) reż. Wes Anderson

Historia Maxa Fischera czyli najgorszego ucznia w elitarnej szkole. Intrygi, zabawne zdarzenia. Wes Anderson reżyseruje, Bill Murray plus Jason Schwartzman grają – czy to nie wystarczająca rekomendacja?

Good will hunting (1997) reż. Gus Van Sant

Jak ktoś jeszcze nie oglądał, to niech oglądnie. Mimo, że dużo osób mówi, że film gra na oczywistych strunach i że to że dostał 2 Oskary to bleee, to jednak naprawdę jest tu dużo dobrego aktorstwa i parę scen, które naprawdę się czuje pod skórą. Przynajmniej ja tak mam.

Johns (1996) reż. Scott Silver

Dwóch kumpli pracuje prostytuując się na ulicach Los Angeles. Pamiętam, że ten film zrobił na mnie wielkie wrażenie. Łatwy nie jest. Opowiada o nastoletnim dorastaniu w bardzo ciężkich warunkach, o marzeniach i przyjaźni. Mówiono o nim Midnight Cowboy lat 90-tych. Wspa-nia-ły Lukas Haas!

My Own Private Idaho (1991) reż. Gus Van Sant

Czyli cudowny duet River Phoenix i Keanu Reeves. Podobnie jak powyżej mamy tutaj męską prostytucję, przyjaźń i brak oparcia w rzeczywistości. Mocny i dobry film, traktujący o ważnych rzeczach.

Dazed and confused (1993) reż. Richard Linklater

Czyli klasyk amerykańsko-nastolatkowy. Film po amerykańsku traktuje motyw zakończenia roku szkolnego i organizowanej z tej okazji imprezy. Lata 70-te. Pamiętam, że byłem fanem tego filmu zwłaszcza, że paliłem wtedy dużo podobnych specyfików jak oni. Teksty z filmu na stałe weszły już do potocznego języka. Jest tam sporo dobra – kultowe postacie Slaytera czy Woodersona, dużo palenia blantów, motywy dorastania, sprzeciwu itd. Wszystko to czego nastolatek potrzebuje. Zawsze chciałem iść na taką imprezę, gdzie mają w bagażniku tyle piw, a ubierałem się jak Slayter wtedy! Pierwsze role takich aktorów jak Mathew McConaughey, Mila Jovovich czy Adam Goldberg. Kto zna, ten niech sobie odświeży, a kto nie zna niech pozna. Alright, alright, alright!

Lonesome Jim (2005) reż. Steve Buscemi (!)

Dla równowagi coś na mocno smutno. Tego raczej na pewno nie widzieliście. Niskobudżetowy film w reżyserii Steve’a Buscemiego – nie było go w kinach i przeszedł bez echa. W rolach głównych Casey Affleck (brat Bena) i Liv Tyler. Beznadzieja głównego bohatera sączy się z ekranu jak powolne kadry, ale wszystko ma uzasadnienie. Jeden z bardziej przegranych bohaterów jakich pamiętam. Jest to moim zdaniem naprawdę świetny film. Klimat Sundance’owy – jeśli wiecie o co mi chodzi.

Absolwent (1967) reż. Mike Nichols

Klasyka kina. Absolwent collegu Benjamin (Dustin Hoffman) nie do końca ma plan na to co dalej. Nawiązuje romans z o wiele starszą sąsiadką z naprzeciwka. Sprawy się komplikują. Scena z basenem, ah! Cudowne kino!

For ellen (2012) reż. So Yong Kim

Motyw młodego taty i jego córki, która jest pod opieką kogoś innego. Uwielbiam Paula Dano, a film jest też taki jak lubię – oszczędny w środkach, trafiający w czułe struny.

Greenberg (2010) reż. Noah Baumbach

Na deser coś dla ludzi zagubionych tu i teraz. Nowojorczyk Roger robi sobie przerwę od swoich zajęć i wyjeżdża pilnować domu brata w Los Angeles. Mamy więc rozterki wieku średniego bardzo smacznie przyprawione delikatnym humorem.

Myślę, że jest jeszcze sporo filmów, które pominąłem lub których nie znam, ale to może rzecz na kolejnego posta. Tymczasem uważajcie na siebie w tym trudnym czasie (Koronawirus), bądźcie zdrowi no i oglądajcie filmy!!!!!

2 thoughts on “RZECZYWISTOŚĆ? NIE, DZIĘKUJĘ.”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *